Uwodzenie kobiet na:

RMSU i podrywanie kobiet na Facebook'u Uwodzenie kobiet na youtube

E-mail Club

Otrzymuj darmowe porady związane z podrywaniem kobiet oraz wieści ze społeczności uwodzicieli RMSU:

  •  
Dołącz do nas

Podoba Ci się nasz projekt?
Zostań przedstawicielem szkoły
uwodzenia w swoim mieście.
Promuj samorozwój, zwiazany
nie tylko z podrywaniem kobiet.
Skontaktuj się z nami.

Wprost

Szkoła podrywu

Autorzy: Iga Nyc, Agnieszka Sijka

Czego można się nauczyć w szkole uwodzenia

Nieważne, jak wyglądasz, nieważne, kim jesteś, nieważne co robisz. Złowisz każdą dziewczynę, wystarczy, że będziesz miał dobry haczyk. A ja ci go właśnie daję – w ten sposób Will Smith w filmie „Hitch" zachęcał nieśmiałych nowojorczyków do wzięcia udziału w jego zajęciach z uwodzenia. W USA szkoły uwodzenia działają od początku lat 80. W Polsce są nowością, ale służą nie tylko zwiększaniu powodzenia u płci przeciwnej, lecz również odniesieniu życiowego sukcesu w każdej dziedzinie (np. biznesie czy polityce). W ostatnich trzech latach takie kursy ukończyło około 100 tys. Polaków. Podobno takie szkolenie w 2007 r. przeszedł Donald Tusk.

Donżuan i uwodzicielki

Sztuka manipulowania i ośmielania

Na kursach uwodzenia najczęściej uczy się techniki NLP, czyli neurolingwistycznego programowania. Pod tą tajemniczą nazwą kryją się techniki pozwalające na świadome modyfikowanie wzorców postrzegania i myślenia u ludzi. – Uczymy naszych kursantów, jak i co mówić, aby wywołać u odbiorcy pożądane przez nas reakcje – wyjaśnia Artur Dąbrowski ze szkoły Realna Metoda Skutecznego Uwodzenia. Chodzi więc w istocie o manipulowanie zachowaniami innych.

Niektóre szkoły uczą także NLS, czyli hipnotycznego uwodzenia. Jest to połączenie neurolingwistyki z technikami hipnotycznymi. Chociaż zajęcia nie należą do najtańszych, chętnych nie brakuje. W zależności od stopnia zawansowania szkolenia indywidualne kosztują od 1 tys. zł do 5 tys. zł. Znacznie tańsze są lekcje grupowe: za nie trenerzy inkasują około 2 tys. zł. Dużą popularnością cieszą się też „korespondencyjne" kursy uwodzenia. Płyta z zasadami uwodzenia to wakacyjny hit na Allegro: kupiło ją już ponad 2 tys. osób.

Skąd się bierze popularność kursów uwodzenia? Zdaniem seksuologa prof. Zbigniewa Izdebskiego, wynika to z tego, że 30 proc. ludzi nie wie, jak się zachować w kontaktach z drugim człowiekiem. – Na takie kursy idą ludzie, którzy chcą przełamać nieśmiałość. Chęć zintensyfikowania kontaktów seksualnych to tylko pozory, wymówka, która brzmi bardziej męsko – dodaje prof. Zbigniew Lew-Starowicz. Uwodzenie jest bowiem kluczem do sukcesu w każdej dziedzinie. „Jeżeli klient będzie chciał pójść z tobą do łóżka, to tym bardziej zgodzi się kupić od ciebie nowy abonament telefoniczny" – w ten sposób przekonywano pracownice dużej firmy telekomunikacyjnej do tego, aby przychodziły do pracy seksownie ubrane.

– Uwodzenie, jeżeli nie przekracza pewnych granic, jest powszechnie akceptowane w biznesie – uważa Jerzy Rosiński z Instytutu Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dobra fryzura, odpowiednie perfumy, elegancki ubiór – to standardowe elementy autoprezentacji. Jednak o sukcesie w negocjacjach często decyduje po prostu to, czy kogoś lubimy. Umiejętność nawiązania rozmowy na tematy prywatne, skracanie dystansu, przedstawianie się jako osoba podobna do rozmówcy to techniki manipulacji stosowane zarówno przez podrywaczy, jak i biznesmenów.

Rasputin

Gra towarzyska

Środowisko zawodowych podrywaczy dwa lata temu sportretował w książce „Gra" Neil Strauss, dziennikarz, który wiele miesięcy spędził w prawdziwym nowojorskim klubie uwodzicieli. Książka w ciągu kilku dni stała się bestsellerem i biblią współczesnych donżuanów. Większość firm swoje kursy organizuje w podobny sposób, jak to zostało opisane w książce Straussa. Na zajęcia zwykle przeznacza się weekend. Część praktyczna odbywa się na ulicy lub w centrum handlowym (tzw. gra dzienna) oraz w klubie, gdzie uczestnicy sprawdzają się w podrywaniu na dyskotece (gra nocna).

We wspomnianej szkole RMSU kursy zawsze zaczynają się od lekcji pewności siebie i dobrej prezencji. Prowadzący stawiają punkty za wygląd, sposób mówienia, umiejętność odpowiedniego zachowania. Łącznie można otrzymać 150 pkt. Aby móc wyruszyć na zajęcia „w terenie", trzeba mieć minimum 90 pkt. Trening przebiega tak, że kursant dostaje coraz trudniejsze zadania. – Na początku ma powiedzieć na ulicy „cześć” 25 osobom przeciwnej płci (głównie kobietom, bo na kursach dominują mężczyźni) – tak, żeby odpowiedziały. Potem musi zdobyć 10 numerów telefonów, a w końcu w ciągu pół godziny skłonić do pocałunku. Niektóre z zadań każą kursantom nakłonić kobietę do wejścia do domu uwodziciela.

 

 

Szkoły dla panien

Wbrew pozorom szkoły uwodzenia nie są wymysłem naszych czasów. Uniwersytetami uwodzenia były w przeszłości pensje, a potem szkoły dla panien. To właśnie tam młode dziewczyny z dobrych domów uczyły się sztuki konwersacji, odpowiedniego poruszania się czy śpiewu i gry na fortepianie. Te umiejętności dawały im potem gwarancję dobrego zamążpójścia. W ciągu ostatnich stu lat zasady sztuki uwodzenia niewiele się zmieniły. W Szkole Stylu Moniki Jaruzelskiej panie przede wszystkim uczą się ogólnych zasad kodu ubioru i autoprezentacji. – Dwa lata temu nasza szkoła była jedyną na rynku. Okazało się, że jest ogromne zapotrzebowanie na podobne usługi i dzisiaj takich firm jest już wiele – mówi Monika Jaruzelska.

Obecnie najwięcej szkół dla pań działa w Rosji. Hitem są kursy reklamujące się hasłem „skuteczne uwodzenie oligarchy". Godzina zajęć w jednej z moskiewskich szkół kosztuje około 200 euro. Na tamtejszym rynku bestsellerem jest poradnik „Jak zostać żoną VIP-a” Aleksandra Kiczajewa.

Kochaj mnie jak… polityk

Dr Irena Pańków, socjolog z PAN, uważa, że to nie twórcy i uczniowie szkół uwodzenia, lecz politycy są współczesnymi donżuanami. – Polityk musi być jak idealny kochanek, który wyczuje potrzeby swojej wybranki – uważa Pańków. Podobnego zdania jest Adam Łaszyn, który odpowiadał za kreowanie wizerunku medialnego PO. – Odpowiedni sposób prezentacji swoich racji gwarantuje wygraną w demokratycznych wyborach nawet mało atrakcyjnemu fizycznie politykowi. Bo czy Hitler, Churchill bądź nawet bracia Kaczyńscy są przystojni? – pyta Łaszyn.

Albert Mehrabian, amerykański psycholog, przeprowadził badania, z których wynika, że o tym, czy dany polityk cieszy się sympatią, a co za tym idzie również poparciem, nie decyduje treść komunikatu, lecz zachowanie. Aż w 55 proc. o pozyskaniu sympatyków decyduje mowa ciała, w 38 proc. głos i tylko w 7 proc. wypowiadane słowa. Czy polscy politycy zaczną częściej stosować „sztuczki Casanovy"? Większość z nich odżegnuje się od tego, chociaż premier Donald Tusk ewidentnie w ostatnich latach nauczył się, jak być lubianym.

O skuteczności technik uwodzenia stosowanych przez polityków świadczy przykład Silvio Berlusconiego. Mający zaledwie 164 cm wzrostu miliarder publicznie przyznawał się, że w polityce „używa całego swojego wdzięku playboya". A że skutecznie, świadczy to, że już po raz trzeci jest premierem Włoch.

WWW: http://www.wprost.pl/ar/135967/Wielki-podryw/?I=1338